Przejdź do treści

Z ciężkich czasów Wągrowca – uniwersał opata wągrowieckiego przeciw dysydentom

[artykuł Jana Ujdy, opublikowany w „Gazecie Wągrowieckiej” nr 18 z 23 stycznia 1938 r.]

W Archiwum Państwowym w Poznaniu znajduje się wśród depozytów miasta Wągrowca ciekawy dokument, rzucający niemało światła na stan i dzieje tego miasta z początku XVIII wieku i zasługujący przez to na dokładniejsze poznanie go. Brzmi on następująco:

Andrzey z Rogaczewa Wielkiego Skaławski z Powołania Bożego Opat Wągrowiecki Zakonu Świętego Cystercyenskiego, Jego Królewskiey Mości Sekretarz.

Wszem wobec y każdemu, z osobna: osobliwie Panom Obywatelom Miasteczka Naszego Wągrowca do wiadomości podawamy y ten Uniwersał Nasz wiadomym czyniemy, yż My uważaiąc potrzeby Spustoszałego Opactwa Naszego całego, osobliwie tutecznego Miasteczka Wągrowca zaraz po wziętey w nie Possessyi, gdy Pogłowne tak wiela głów nastało, a tu ich y części nie masz, chcąc utrzymać Miasteczko to, w którym tylkośmy kilkanaście głów zastali, a Taryffa Pogłownego Czterysta Ośmdzlesląt Głów podawa: pozwoliliśmy byli y kartę dali Dyssydentom, aby się tu fundowali, maiąc nadzieię, że między katholikami y kościołami katholickiemi mieli się upamiętać y błąd Swoy porzucić. Dla czego nie Rok Sześć Niedziel (iako Prawo Miasteczka tego każe) Cierpieliśmy tę Zarazę, ale kilka lat, a miasto upamiętania y z błędu powstania uznawamy pogorszenie. Więc tym Naszym Uniwersałem Nakazuiemy Surowo y ordynuiemy uchodząc Cenzur kościelnych, aby się Cisz Dyssydenci, czy Mężowie dla Żon Luterek, czy Żony dla Mężów Dyssydentów we trzech Miesiącach, to iest Czerwcu, Lipcu y Sierpniu z tąd albo wyprzedali, albo Prawowiernymi katholikami Zostali, albo po trzech Miesiącach wyrzuceni gwałtem bydź muszą. Za w czasu tedy do wiadomości Podawamy, Stanowlemy, Nakazulemy y Ordynulemy ten Uniwersał; wszystkie przed tym dane karty w całości [?] annihiluiąc, kassuiąc i za żadne nie maiąc. Co dla lepszy wiary y wagi ręką własną podpisuiemy, pieczęć przyłożyć każemy.

Działo się Roku Pańskiego 1724 w Rezydencyi Naszey Wągrowleckiey. Dnia 24 Maja. X Andrzey Skaławski, Opat Wągrowieckiej.

Ks. Andrzej z Rogaczewa Wielkiego Skaławski był ostatnim opatem przed podziałem (w 1739 r.) tej godności na opatów zakonnych (regulares) i świeckich (commendatorii). Znany jest on m. in. z głośnego wówczas sporu o daninę dwu wiertli (= 32 garnce) mąki, które podobno na podstawie zapisów dawniejszych opatów (z r. 1381 i 1429) powinien był młyn miejski dawać co tydzień proboszczowi wągrowieckiemu. Sprawa oparła się o konsystorz, później o nuncjusza apostolskiego w Warszawie, a wreszcie o trybunał papieski, który ostatecznie zniósł tę daninę i uwolnił od niej młyn miejski. Tak więc spór zakończył się wygraną na korzyść klasztoru, który jako właściciel miasta Wągrowca był również właścicielem owego młyna miejskiego. Ks. opat A. Skaławski bronił w tym całym sporze gorliwie i z uporem dobra swego zakonu udowadniając, że nie było dowodów na uiszczanie tej daniny poprzednim proboszczom. Ta zapobiegliwość ks. opata o dobro klasztoru i miasta widoczna jest i z przytoczonego powyżej jego uniwersału z 1724 r. Ks. opat nazywa w nim opactwo wagrowieckie “spustoszałym”; odnosi się to i do samego miasta Wągrowca i zapewne również do jego okolicy, w której leżały znaczne posiadłości klasztorne. Początek owego “spustoszenia” sięga prawdopodobnie jeszcze czasów wojny szwedzkiej. W roku 1655 i następnym stała w Wągrowcu załoga szwedzka, która się dała dotkliwie we znaki mieszkańcom miasta i okolicy, a z klasztoru i kościoła farnego ściągła wielką kontrybucję. W latach od 1658 do 1670 grasowała w Wągrowcu i okolicy morowa zaraza, która zmniejszyła bardzo ilość mieszkańców. Podczas wojny pół. dotarł aż do Wągrowca oddział wojska rosyjskiego, złożony przeważnie z Tatarów i w 1707 r. dokonał tu wielkiego zniszczenia. Jeszcze większą klęskę sprawiło w 1709 i 1710 r. morowe powietrze, którego ofiarą padło przeszło 1000 osób. W r. 1690 było w Wagrowcu zaledwie 115 domów a w 1716 tylko 103 (Piotr Paliński: Powiat wagrowiecki, str. 232 nn). W uniwersale swym zaznacza ks. W uniwersale swym zaznacza ks. opat Skaławski, że pogłówne tak wiela głów nastało, a tu (w Wągrowcu) ich i części nie masz”, a następnie już dokładniej mówi, że w miasteczku “tylkośmy k i l k a n a ś c i e głów zastali, a taryfa pogłownego 480 głów podawa”. Pogłówne powszechne, zaprowadzone w 1717 r. jako stały podatek na utrzymanie wojska, było w województwie poznańskim ściągane według taryfy z 1674 roku. Tak podaje Z. Gloger w Encyklopedii staropolskiej, tom IV str. 52. Trudno twierdzić na pewno, że wymieniona w uniwersale taryfa pogłównego, podająca w Wągrowcu 480 głów, pochodziła z tego roku (1674). Może była ona znacznie późniejsza. Tak czy owak liczba mieszkańców Wągrowca nie była według niej wielka, a jeszcze mniejsza była ona kilka lat przed 1724 rokiem w chwili objęcia rządów nad klasztorem i jego posiadłościami przez ks. opata Skaławskiego: zastał on wtedy tylko k i l k a n a ś c i e głów. Nic więc dziwnego, że “chcąc utrzymać miasteczko to”, pozwolił ks. opat osiedlać się w niem nawet dysydentom, spodziewając się, że opamiętają się i błąd swój porzucą. Po kilku jednak latach spostrzegł, że płonne były jego nadzieje. “Miasto upamiętania i z błędów powstania” nastąpiło “pogorszenie” i dlatego ks. opat nakazał osobnym uniwersałem, by wszyscy dysydenci w ciągu trzech miesięcy z miasta się wyprowadzili albo prawdziwymi katolikami się stali. Wiadomo, że do uzyskania prawa obywatelstwa miejskiego w większości miast polskich w czasach ich znaczniejszego rozkwitu wymagano od kandydatów obok metryki urodzenia i świadectwa moralności także religii katolickiej. W zasadzie więc obywatelem któregoś z tych miast zostać mógł także żyd i każdy różnowierca, ale dopiero w razie przejścia na katol. (Ptaśnik, Miasta i mieszczaństwo w Polsce, str. 295). Zapewne tym skrupulatniej była przestrzegana ta zasada w miastach kościelnych i klasztornych, do których należał Wągrowiec. Z uniwersału wynika, że prawo tego miasta zezwalało rok i sześć niedziel cierpieć w niem innowiercę, a gdy się w tym czasie nie nawrócił, musiał je opuścić. Widocznie ks. opatowi Skaławskiemu tak, jak i w ogóle wszystkim właścicielom miast, bardzo zależało na powiększeniu liczby mieszkańców Wągrowca, jeżeli przez kilka lat znosił cierpliwie pobyt dysydentów w mieście klasztornym i dopiero bojąc się cenzur kościelnych, ogłosił uniwersał nakazujący wszystkim różnowiercom albo przyjąć wiarę katolicką albo opuścić miasto pod groźbą wyrzucenia z niego gwałtem po trzech miesiącach. Jaki skutek odniósł uniwersał ks. opata, trudno stwierdzić. Możliwe jest, że i tę sprawę, jak ów spór o daninę z młyna miejskiego, przeprowadził ks. opat po swej myśli. Omawiany uniwersał stanowi, jak widzimy, ważny przyczynek do poznania stanu ilościowego ludności miasta Wągrowca na początku XVIII wieku. Daje on nam również pewien wgląd w jego stosunki ustrojowe i religijno – wyznaniowe. Przez analogię wolno nam wnioskować, że w podobnym położeniu mogło się znajdować wówczas zapewne więcej miast wielkopolskich, zwłaszcza kościelnych względnie klasztornych. W takim wypadku znaczenie dokumentu staje się większe i bardziej ogólne.

Dr. Jan Ujda

Zgoda na pliki cookie według RODO z Real Cookie Banner