WYSTAWY

CZASOWE:

do 29 października:

Osobliwości ze

zbiorów muzeum;

Telewizyjny Turniej

Miast - 1987;

Dzieje wągrowieckich

Żydów.

NAJBLIŻSZE WYDARZENIA:
22.10.2017 godz. 18:
Spotkanie z historią
Powstania Wlkp.
(wstęp wolny)

3.11.2017 godz. 18:
Wernisaż
Jarosław Kiełbasiewicz.
Wystawa malarstwa
KADRY PAMIĘCI


APLIKACJA MOBILNA:


www.guides4art.pl

KARTA PIASTA:
DO ODBIORU
W MUZEUM


www.szlakpiastowski.pl

 

KUP KSIĄŻKĘ!

 

TOWARZYSTWO
PRZYJACIÓŁ
ZIEMI PAŁUCKIEJ
W WĄGROWCU


WSPIERA NAS:

 

DUCH ZAPAŁKIEWICZA

- KONKURS!

(KLIKNIJ NA OBRAZEK)

Żywoty wągrowieckich skazańców

Niech cie tu myśl nie zawodzi;

Wiesz, że powróz bardzo szkodzi.

Mikołaj Rej

Poniżej prezentujemy fragment artykułu Marcina Krzepkowskiego „O szubienicy, skazańcach i mistrzach sprawiedliwości w XVII i XVIII-wiecznym Wągrowcu”.

Pełna wersja artykułu jest dostępna w pierwszym tomie „Wangrovieciana. Studia et Fontes” – do nabycia w Muzeum Regionalnym.

 

 

Śmierć przez powieszenie, zaliczana do kategorii kar zwyczajnych, była najczęściej orzekaną przez sądy w Polsce przedrozbiorowej. Według ówczesnego prawa kara ta przewidziana była głównie dla sprawców kradzieży wielkich i wielokrotnych, kradzieży bydła, koni, włamań i rozbojów, podczas których nie popełniono zabójstwa. Stosowana była prawie wyłącznie w stosunku do mężczyzn, chociaż w niektórych miastach, wyjątkowo, na szubienicę trafiały również kobiety. Niekiedy, z różnych przyczyn „za wstawiennictwem godnych osób”, ze względu na młode lata, skazanym zamieniano stryczek na karę cielesną, mutylacyjną (obcięcie części ciała, np. ucha, ręki), lub wyświecenie z miasta. Bywały też przypadki, kiedy śmierć szubieniczna była złagodzeniem wcześniejszego wyroku, np. łamania kołem.

Pierwszym znanym z imienia, niedoszłym zresztą „klientem” wągrowieckiej cierpięgi był Matias Kucharz, alias Pokrzywnicki ze wsi Obrąb, który „zdradliwie chleb pana i dobrodzieja jedząc, haniebne szkody i wielkie poczynieł Jego Mości Księdzu Wojciechowi Samuelowi Chrzanowskiemu”. Matias „sromotnie okradł” opacką szkatułę z „pismami barzo potrzebnemi i sumą pieniędzy kilkuset złotych (…) i onę rozbiwszy, pieniądze pobrał i pisma barzo potrzebne w niwec(z) obrócieł”. Aby tego było mało „czeladzi Jego Mości szaty i strzelbę i insze rzeczy także pokradł”. Oskarżony przyznał się do zarzucanych czynów, wyraził jednak skruchę mówiąc iż „uczynił to z głupstwa wielkiego, którego teraz barzo żałuję”. Zebrany urząd wydał wyrok „jako takie karzą które kradną, to jest abyś boł z miasta wyprowadzon do granic i na szubienicach ob(w)ieszony, na przykład złodziejom drugim”. Za wstawiennictwem Jego Mości opata Wojciecha Samuela Chrzanowskiego, Jej Mości Anny (?) Skarszewskiej i Jego Mości pana Bartosza Gulczewskiego podstarościego wągrowieckiego, sędziowie uwolnili skazanego od kary śmierci aby „żywot(a) swego poprawieł i za grzechy pokutował”. Matias musiał przed obliczem sędziów poprzysiąc służbę aż do śmierci zarówno opatowi jak i konwentowi wągrowieckiemu.